elle, czyli jestem piżmo,ambra i wetiwer.

je suis,j’amais,j’aime! ELLE.

Uaaa. Napadł mnie wspomnień (przyp.red. mała wersja jednego wspomnienia) zapachu YSL Elle. Zawsze marzyłam,by uosabiać ten zapach,być nim, w nim i być chodzącym flakonem wypełnionym fuksją francuskiego eliksiru.

Kobieta nosząca Elle mieszka w wielkim mieście a jej zapach to jej wizytówka. Swoją obecnością rozświetla każde miejsce w którym się znajdzie. To ucieleśnienie wyjątkowo współczesnego i szykownego stylu z elementami wpływów bohemy.
Kobieta ‚Elle’ jest świadoma swojej wolności i niezależności, pełna kontrastów, podejmuje odpowiedzialne decyzje. Inspiruje się kulturą wielkiego miasta gdzie sama lśni swoją charyzmatyczną osobowością. Jest pełna namiętności i kocha życie. To dla niej Yves Saint Laurent stworzył ‚Elle’ – prawdziwą esencję kobiecości.
Bo Elle to po prostu Ona…

Ile jeszcze brakuje mi z tej listy? SPORO. A nawet cała masa epitetów mających sprawić cud.

Dziś dzień leniwca. Ktoś, kto ze mną mieszka zafundował mi dziś wannę pełną kociego futra,kuchnię zapuszkowaną syfem ich śniadania,ogromnie paskudny zaduch i mękę.

W moim królestwie dlatego dziś jestem piżmem. Piżmem na kacu, który wczoraj urządził sobie karaoke chcąc przebić skyfall. Po 8 latach (naprawdę!) śpiewania w chórze- przestałam śpiewać, a raczej to nie śpiew, lecz wydawanie dźwięków zwanych nie-śpiewaniem. Pada i pada wciąż. Na południu było tak pięknie!

Będę bohemą a raczej bochenką, pójdę i zwlekę się niczym ten cygan z łoża i zaprowadziwszy się do Lidla, oddam magii …słodyczy, by kolejny dzień zaliczyć wieczorny spadek nastroju,umierając w czeluściach swojej nudności do granic płaczu.

Póki nie ma towarzystwa wzajemnej syfnej adoracji bałaganu III RP.

dream-art-colors-colourful-Favim.com-511646 taką chcieć być

 

, taką być Forever_Alone

Reklamy

~ - autor: anythinglady w dniu Maj 11, 2013.

Komentarzy 40 to “elle, czyli jestem piżmo,ambra i wetiwer.”

  1. Kobiecość nosisz w sobie. Nie na sobie.
    Ot taka myśl na początek.
    Rozwinięcia nie będzie gdyż, bo, ponieważ jestem dziś ideologicznym trupem:)
    Na zakończenie wspomnę, że kaca nie mam (podarunek genetyczny od przodków) ale po wczorajszym wieczorze z gin_usiem czuję się sponiewierana niczym Magdalena po ukamienowaniu.
    Żal kropka pl:)

    pees.
    udanego celebrowania szlachetnego_nic_nie_robienia;)

  2. ah jakież to wspaniałe geny nosisz w sobie!
    jest już zestaw odkrywcy, czyli Fun Zoo kuleczki czekoladowe, owsianka, mleko,twixy- sobota rozpoczęta!
    Tylko suchy prowiant,bo do tego syfu zwanego kuchnią- nie wchodzę.
    PS2. Wspaniałej soboty!

  3. Muszę zgodzić się z 1 komentarzem – kobiecość nosi się w sobie, nie na sobie i jeżeli Ty będziesz się czuła kobiecą to nawet w najgorszym stanie i na największym kacu inni tak będą widzieć Ciebie… Czy Ci coś brakuje ? Myślę że nie, ale sama tego nie potrafisz dostrzec z racji swej huśtawki emocjonalnej.

  4. o! jak miło wesprzeć się na silnym, męskim ramieniu.
    Dziękuję Marcinie:)

  5. Proszę bardzo maskana – do tego (i niestety chyba tylko tego) nadaję się najlepiej…

    • Marcinie! STOP. Najlepiej pije się z Tobą piwo w Manekinie, narzeka na bolące nogi, gada o wszystkim i niczym i sprzecza na temat co lepsiejsze. I wiele innych (…)

      • Dobra, dobra już się zamykam… jedna osoba z czarnymi myślami wystarczy – ja będę dalej udawał, że wszystko gra.

    • Marcin od czegoś trzeba zacząć, a dobre wsparcie nie jest złe:)
      Potem już leci lawinowo co widać po tym co napisała Any, a ładnie napisała, prawda?:>

      • No cóż, znów muszę się zgodzić – ładnie napisała 🙂 (dzięki)

      • o rety! znów!
        uważaj bo się przyzwyczaję:D

      • Możesz się przyzwyczajać, bo ja z natury zgodnym człowiekiem jestem 😛

      • hmm… jak mi obiecasz, że mi „tego” nie zabierzesz to ja Ci obiecam, że się przyzwyczaję bez lęku.
        Właściwie to ja już mogę „być przyzwyczajona”:D

      • Na wszelki wypadek z własnych niekoniecznie pozytywnych doświadczeń niczego nie będę obiecywał… ale przyzwyczajona czuć się możesz 😉

      • e nie, nie mogę, bo jak te Twoje niekoniecznie pozytywne doświadczenia zaprocentują i w moim wypadku, to bazując na tym, że mnie ostrzegałeś będę zmuszona sama sobie dać z liścia:)
        Co nie zmienia faktu, że możesz mnie przekonywać/ać, że mimo wszystko mogę;)

        rety! w poniedziałki ciągi logiczne proste kiepsko mi wychodzą:D

      • Właśnie zobaczyłem oczami wyobraźni jak sama siebie okładasz – naprawdę teraz mnie rozbawiłaś… siedzę w pracy i śmieję się jak dureń do monitora, a reszta nie rozumie o co chodzi 😀

        Niekoniecznie pozytywne doświadczenia nie muszą wcale procentować w czyimś konkretnym kierunku (mam nadzieję, że w ogóle nie muszą procentować), jednak nie mogę obiecać, że zawsze będę się z Tobą zgadzał, bo mimo wszystko może się zdarzyć (i miejmy nadzieję, że się zdarzy bo inaczej okazałoby się, że jesteśmy identyczni, a nie wiem czy ten świat udźwignąłby drugą taką osobę jak ja), że tak nie będzie.

      • cieszę się, że się śmiejesz.

        /”Czy św Piotr widzi, że mask zaliczyła właśnie dobry uczynek? No to jak widzi, to niech postawi krzyżyk po stronie aktywów. Dzięki”/

        Mam nadzieję, że „niekoniecznie pozytywne doświadczenia” wpłynęły na Twój poziom świadomosci na tyle korzystnie, że poza wyciąganiem wniosków nie będziesz ich ruszał. I owszem, pojechałam teraz troszkę czubkiem własnego /przepiękniej urody/ noska ale zasadniczo wierzę w Ciebię.

        I nie jesteśmy identyczni. Zapewniam Cię.
        Bo.
        Chłopcy zawsze moczą pieluszki z przodu, a dziewczynki po środku:D

      • No i znów mnie rozbawiłaś – 2 krzyżyk po dobrej stronie u Piotrka Ci się należy 🙂 (ewentualnie piwo u mnie 😛 )

      • nie żebym marudna była ale czy jest możliwość zamiany piwa na czerwone wytrawne?
        bo jak jest to SE krzyżyk odpuszczę:D

      • Wytrawne? Wiem, że o gustach się nie dyskutuje, ale jak to można pić? Może na drodze kompromisu słodkie, za to „swoje” ?

      • uśmiecham się…
        musisz mi wierzyć na słowo- można pić wytrawne, ba! można nawet czerpać z tego przyjemność:)
        I nie, to nie kwestia wyrafinowanych kubków smakowych, ot sama w sobie jestem wystarczająco słodka, że skromna to chyba nie muszę wspominać:D

        I dotarliśmy na skraj przepaści…
        Za krawędź robi słowo „kompromis”. Chyba najbardziej nie lubiane przeze mnie określenie i najgorsze w co może siebie przyodziać człowiek w relacji z drugim człowiekiem.
        Popatrz na prosty przykład.
        Mamy urlop, który planujemy spedzić razem.
        Ja chcę w góry. Ty nad morze.
        Kompromis…
        Kompromis sprawia, że lądujemy w Warszawie Centralnej tuż obok Pałacu Kultury:D
        Wracajac do meritum – to może Ty zostaniesz przy piwie, ja przy wytrawnym i podywagujemy na temat tanin w słodkim własnej roboty (kompromis zostawiając na czas kiedy juz będziemy małżeństwem:D).
        Ostatecznie mogę się ugiąć i potraktować podniebienie browarem:)

      • Kompromis wcale taki zły nie musi być- ktoś Ci tu chyba nieźle w głowie namieszał stawiając zawsze na swoim i nazywając to ugodą… Wcale nie musielibyśmy lądować w Warszawie, bo to by była raczej średnia arytmetyczna, a nie kompromis… Kompromisem w Twoim przykładzie byłby wspólny wyjazd do Chorwacji, czyli w góry nad morzem.
        Do niczego nie musisz się uginać – tym bardziej nie dla mnie – zostań przy swoim wytrawnym winie, a ja piwo chętnie zamienię na wino, ale jednak słodkie…

      • zaimponowałeś mi.

      • Bardzo mi miło.
        (choć nie do końca wiem czym Ci zaimponowałem)

      • może kiedyś będę miała okazję Ci wyjaśnić.
        Póki co ja zostanę pod wrażeniem, a Tobie niech będzie miło:)

        Gdzie się podziewa gospodyni?
        Kota nie ma myszy harcują…;)

      • Ok, może kiedyś trafi się okazja do wyjaśnień, niekoniecznie tutaj, bo już nam się tu rozwinął niezły off-topic.

        A gospodyni – cóż, przepadła… będzie miała lekturę jak wróci 🙂

      • nie tutaj…
        „zabiorę Cię właśnie tam…” lalala:)

      • Zgadzam się w ciemno;)

  6. Any Twój blogowy zegar nie nadąża:)

  7. a tak zupełnie z innej beczki – Any, czy można pod Twoimi notkami pospamować? czy wolisz jedynie merytoryczne komentarze?
    pytam jako miSZCZ spamerki, który liznął podstawy dobrego wychowania;)

    • oczywiście,że spam przede wszystkim 😀 gdyby był to blog luksusowy,może życzyłabym sobie słownych perełek. Ale wśród ‚spamu’ mieszczą się złotka jakich mało i niewiele !

      • ufff jak dobrze, że nie będę musiała się kontrolować jak u cioci na imieninach:)

        a tak swoją drogą to Twój blog jest luksusowy. Bo jest Twój.
        I to nie podlega dyskusji /włączenie dyktatorskich zapędów/
        🙂

  8. nie chcę wcinać się w tak pięknie eteryczną rozmowę 🙂

    • Jako gospodyni zawsze możesz się wcinać. Zauważ też, że Twoja nieobecność, może i nie natychmiast, ale jednak nie pozostała niezauważona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: