TOM czyli…

Tęskno Olgo i Marto Małgosio ❤ Obrazek

Reklamy

~ - autor: anythinglady w dniu Maj 13, 2013.

Komentarzy 99 to “TOM czyli…”

  1. piękny…
    Czyje to dzieło?

    • reprodukcja Lawren Morris.
      Maki są dla mnie szalenie sentymentalnym wskaźnikiem. Ktoś kiedyś zawiesił je nad wielkim łożem.

      • jeśli chodzi o sztukę to odbieram ją w dość szczególny sposób. Bez przygotowania merytorycznego. Samymi emocjami.
        Albo coś mi się podoba albo nie.
        Ten obraz ma w sobie jakiś rodzaj permanentnego spokoju.
        I bardzo mi się podoba.

        Maki… pięknie mi się wspominają…

  2. Any nabijasz nam dzisiaj wpisów – a my jeszcze w poprzednim tkwimy 😀

    • nie wiem czy nie nadwyrężamy uprzejmości Any:)

      • Też mi przemknęło to przez myśl… ale mam nadzieję, że w razie czego będzie protestować

      • Ty znasz Any lepiej. Ale.
        Ja mam odczucie, że jest za miła, żeby nas wykopać:)
        Zagryzie usta i będzie „cierpiała” w milczeniu…

      • Niechaj Marcin napisze jaka jestem . Ja nie mogę się ocenić ;>

      • ta kawiarenka jest otwarta całą dobę i podają tu pyszną kawę 🙂
        zawsze mile widziani 🙂

      • Any co tam kawa, najważniejsze, że gospodyni cudowna.
        Lata blogowania dały mi przekrój blogosfery. I powiem Ci, że niewiele jest miejsc gdzie można czuć się swobodnie. Tak po prostu dobrze. U Ciebie można…
        No i męża u Ciebie poznałam;)

      • A jaka Ty Any jesteś? Najlepiej to Ty byś odpowiedziała na to pytanie, bo sama siebie najlepiej znasz (w końcu to Ty przebywasz sama ze sobą 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku… i tak już od ponad 20 lat 😉 )

        Jednak skoro, mówisz że to ja mam coś o Tobie napisać to spróbuję, choć łatwo nie będzie chociażby z racji tego jak rzadki i „szarpany” kontakt ze sobą mamy…

        Przede wszystkim na pewno jesteś bardzo pozytywną osobą, pomimo że zatraconą w czarnych myślach właściwie od kiedy się poznaliśmy, to mimo wszystko jednak pierwsze co mi się ciśnie na usta to właśnie – POZYTYWNĄ:).
        A poza tym to myślę, że jak każda kobieta – mix 100 000 osób w jednej – szalona, ale spokojna, uśmiechnięta, ale smutna, poważna, ale zwariowana itd. itd.

      • Chcę Was tutaj !
        Bezapelacyjnie!
        Maskana, cudownego męża znalazłaś;> Nie pozwolił mi się nudzić, gdy wciskałam ludziom Vogue i zabrał mnie na Pierwsze Piwo w Krakowie na Pierwszym Roku Studiów,gdzie wymyśliłam (ja, nadrzędna rockmanka 80’s ),że ubiorę obcasy na krakowską kostkę rynkową i będę piła piwo…
        efekt oczywiście wiadomy!
        No tak, Moi Czytelnicy, 1 lipca 2013 bawimy sie na Oczku Anythinglady!

      • ps. Poznaliśmy się gdy jeszcze ten Curly Man przychodził do mnie i było ❤ !
        Poszliśmy na piwo gdy było już tragicznie.

      • Tak poznaliśmy się, gdy było cudownie, ale właściwie (nawet Go raz, czy dwa widziałem) jednak pierwszy raz później umówiliśmy się w Krakowie, gdy już było źle i właściwie wtedy zaczęliśmy się poznawać…

        A obcasy były genialne – na kilometr było wtedy widać, że to nie Twoja bajka 🙂

      • ale tak miło,że byłeś ze mną bo…udawałam twardzielkę,a Ty chciałeś pomóc.
        Prawie 2 lata póżniej jestem o ileś tam kg cięższa,z twardszą głową i bez obcasów 😀

      • A co? Miałem Cie tam zostawić na środku rynku samą? Albo nabijać z Ciebie i obcasów – też udawałem, że wszystko gra i nic nie widzę i w sumie fajnie było 🙂

      • Any ufam Ci… a poza tym czuję zmysłami, że jest cudowny:)

        Uśmiechnęłaś mnie historią z obcasami.
        Uwielbiam szpilki!
        Na równi z glanami:)

      • Nie mogę chodzić w szpilkach,bo mama mi zabrania 😦
        Mam 177 cm wzrostu.
        Kocham lżejsze wersje glanów- militarne workery ale trampki to już konieczność 😀
        Wyobraź sobie pijackie-nie,pojdę sama
        …i wywalenie się na pierwszej lepszej kostce!

      • No to mi teraz dziewczyny posłodziłyście… dziękuję bardzo Wam obu i dla każdej z Was mam (Maskana myślę, że nie będziesz zazdrosna) po :*

        Uwielbiasz nie tylko szpilki, ale również glany ? – zaczynam się zastanawiać czy będę wystarczająco cierpliwy by doczekać Twych oświadczyn- coś czuję, że możemy jednak wrócić do tradycyjnego podziału ról…

      • Any 177? o rety! jesteś piękna…
        ja ze swoimi 172 muszę koniecznie szpilki założyć jak będę Ci chciała w oczy spojrzeć:)
        Wyobraziłam sobie Ciebie i kostkę:D bidulu Ty moja /przytulenie/:)

        Marcin nie jestem zazdrosna.
        Albo się kocha i jest się kochanym co w prostej linii przekłada się na zaufanie albo każde powinno pójść w swoją stronę. Zamęczanie drugiej osoby swoimi kompleksami i niedowartościowaniem, które przekłada się na brak pewności niczemu nie służy i prowadzi do nikąd.
        Ja ufam.
        🙂
        Hmm… podoba mi się, że „czujesz”. W razie powrotu nie będę się sprzeciwiała:)

      • Owszem miłość po prostu MUSI przekładać się na zaufanie. Z drugiej strony jak już mówiłem wcześnie zazdrość jest uczuciem ludzkim i jej odrobina (okazana w rozsądny sposób!) żadnemu związkowi nie zaszkodzi, a może wręcz pomóc bo jest znakiem, że drugiej stronie ciągle zależy 😉

      • a ja się będę upierała, że kochając mam pełne spectrum możliwości pokazania jak bardzo czuje i jak bardzo chcę. Będziesz wiedział, że mi zależy;)

        Zazdrościć to mogę talentu do śpiewania (sama śpiewam, dosłownie SAMA będąc, żeby nikogo postronnego nie krzywdzić:))
        Ale o mojego mężczyznę zazdrosna nie będę. Nie będę miała powodu… bo gdzie on taką drugą znajdzie? I nie mówcie, że tego kwiatu pół światu bo ja jestem tylko jedna:)

      • Żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie mówię o wielkich zazdrościach, powiązanych z awanturami, chorych sytuacjach i układach, ale o takiej malutkiej drobnej szpileczce, nie wbijanej bynajmniej pod paznokcie, a po prostu delikatnie kłójącej przez ułamek sekundy – taka i tylko taka forma zazdrości jest dla mnie dopuszczalna, czy wręcz pożądana:) ale generalnie (znów) zgadzam się, że jest mnóstwo innych zdecydowanie lepszych sposobów na okazanie uczuć

      • no dobrze… /szukanie szpileczki tak na wszelki wypadek/:)

      • ps. napisałaś, że nikt nie będzie mówił tego kwiatu to pół światu… prawda jest taka, że jest tego kwiatu pół światu (a nawet więcej, bo kobiet na świecie jest minimalnie więcej niż mężczyzn), jednak tak na poważnie to i tak każda z Was jest inna – więc nigdzie nie znajdą drugiej takiej jak Ty;)

      • a skoro już myślimy o oświadczynach to ja nie znajdę… i szukać nie będę;)

      • prawda prawdą a sprawiedliwość musi być po mojej stronie:)
        i masz rację, każdy człowiek jest inny… ale! ja w swej skomności odwoływałam się do własnej wyjątkowości;)
        Abstrahując ode mnie – wyjątkowych ludzi jest garstka wobec statystycznej szarej masy.

        I nie szukaj.
        Znalazłeś:)

      • Skoro tak mówisz… uwierzę na słowo i zarzucę dalszych poszukiwań:)

      • o nie, nie, nie.
        Nie „skoro tak mówisz”.
        Chciej:) Czuj:) Zarzuć:)
        Moje słowa w tym wypadku nie mają mocy… co jest zabawne bo przecież globalnie od słów się właśnie zaczęło:)

      • I po raz kolejny źle (nieprecyzyjnie) się wyraziłem i muszę prostować własne słowa…

        powiedzmy tak: chciałbym zarzucić dalszych poszukiwań, a czy tak się stanie czas pokaże;)

      • ładnie powiedzieliśmy:)

      • nawet bardzo ładnie:)

      • jak tak dalej pójdzie to będziemy faworytami w teleturnieju „czar par”:D

      • tylko zanim wystartujemy, musimy się przynajmniej raz spotkać w realnym świecie, żeby chociaż kojarzyć jak wyglądamy i po głosach się rozpoznać – głupi by było „wszystko” o sobie „wiedzieć”, a przegrać, bo nie wiemy jak wyglądamy 😛

      • rozbawiłeś mnie:)
        ale ciężko się nie zgodzić…
        Dam Ci znać kiedy są eliminacje, zebyś mnie w grafik wcisnął:D

      • Ok, czekam na info gdzie i kiedy startujemy

        A skoro tym razem to ja Ciebie rozbawiłem, to od razu wymieniam swój krzyżyk u Pietrka na kolejne wino z Tobą;)

      • mam wrażenie (podparte świadomością, że od kilku godzin uśmiecham się do monitora aż po ósemki) że po spotkaniu będę musiała zająć się wątrobą:)

      • Wątrobą ? Eee… wina nie musi być dużo, za to nie raz i nie dwa razy.

        Chyba też się w kółko uśmiecham:)

      • cyklicznie?:)

        W sumie skoro zaplanowaliśmy następne dziesiąt lat to trzeba będzie poważnie zastanowić się nad anty_cudem zamiany wina w wodę. Przez „o”:)

      • Cyklicznie, w końcu alkoholikiem człowiek staje się nie przez ilość, a regularność spożycia…
        A fajnie by było móc się (kimś) upoić:)

      • aaa… sądziłam, że chodzi o radość z bywania we wspólnym towarzystwie, a Ty na rekord chcesz pójść:D

        Hmm… fajnie…
        Proszę, nie krępuj się;)

      • A czy zachowuję, się jak bym był skrępowany?
        Idzie(my) razem na rekord:)

      • nie… to jakby cecha mojej płci, więc to dobrze, że nie „wcinasz” się w moje kompetencje:)
        Skoro razem to wszędzie;)

      • popieram – jak wszędzie to wszędzie:)

      • Tylko zastanawia mnie dlaczego twierdzisz, że skrępowanie (a co za tym idzie wg mnie i pewna nieśmiałość) to domena kobiet – w dzisiejszych czasach telewizja i popkultura tak nam namieszały w głowach, że nie można już za bardzo mówić o cechach i zachowaniach zarezerwowanych tylko dla kobiet, czy tylko mężczyzn… owszem są pola na, których nadal dominuje jedna bądź druga płeć, jednak ciężko teraz o jednoznaczną ocenę czegokolwiek…

  3. W sumie możesz mieć rację, zwłaszcza że my się wcale też tak bardzo dobrze nie znamy…

    Zatem pytanie do Any- tylko odpowiedz uczciwie i bez owijania w bawełnę.

    Przeszkadzamy Ci z naszymi dysputami w tym miejscu ?
    Jeżeli tak to mów uczciwie- nie zarzucę (-cimy) Twego bloga, jednak zawsze możemy sobie poszukać innego miejsca na nasze wywody.

  4. Any lubisz sztuki plastyczne? czy ten obraz to wypadkowa miłości do maków?

    • uwielbiam sztukę 😀 prowadzę swoją zupkę, na której odczuwam swoje pragnienia, codzienne nastawienie do świata i mimo,iż wstawiam tam obrazki, często zwykłe fotografie przeszperane w internecie- są dla mnie nieodłącznym elementem dnia. Wzrokowiec;> Jeśli sztuka to oczywiście Salv Dali i nie tylko jako malarz,ale przede wszystkim autor Dzienników geniusza. Malarz-Beksiński. Ukłony dla Tegoż Artysty.

      • to już wiem gdzie musimy się wybrać – The National Gallery w Londku.
        Fantastyczne miejsce. I jakoś idealnie mi do Ciebie pasuje

      • Albo Louvre… fantastyczne miejsce, do którego chętnie bym na spokojnie wrócił (poprzednia wizyta to były 3 dni szaleństwa w Paryżu w kosmicznym tempie i na tak wielkie i wspaniałe muzeum przypadło nam około 4-5 godzin czyli co najmniej 10 razy za mało 😀 )

      • o! Louvre!
        nie byłam a chciałabym:)

        Jak sobie pomyślę ile miejsc chciałabym odwiedzić to zaczynam się obawiać czy mi życia nie braknie…

      • Louvre na prawdę polecam, ale tak jak mówiłem wcześniej- na spokojnie. Ja spędziłem 3 dni w Paryżu i chciałem zobaczyć wszystko i przez to brakło czasu na to by przystanąć, przyglądnąć się, zachwycić… z drugiej strony taki wyjazd jest mega-energetyczny, też ma swoje plusy i historii które w tak krótkim czasie mi się przytrafiły wystarczy teraz na niejeden post 😀

      • wolę na spokojnie, nie lubię z góry narzuconych ram. Nigdy nie wiadomo co mnie zachwyci, przystanie czy wzruszy (tu trzeba doliczyć czas potrzebny na zrobienie nowego makijażu:))
        W Londku spędzałam każdą wolną chwilę w NG. I wciąż odkrywałam na nowo. A z pierwszego mojego pobytu w tym przybytku (była to wycieczka zorganizowana) pamiętam jedynie nerwowe spoglądanie na zegarek i paniczne poszukiwanie wyjścia:)

      • Marcin napisz notkę z retrospekcją jednej z takich przygód. Ja ją opublikuję u siebie na blogu czym zyskasz moją dozgonną wdzięczność – teraz moja kolej na napisanie na blogasiu, a tu ani weny, ani chęci… nie lubię/nie umiem pisać.
        Bądź moim rycerzem:)

      • Ja miałem to szczęście, że w Paryżu byliśmy we dwójkę na własną rękę, więc nie mieliśmy sztywnych ram, a jedynie te które sami sobie narzuciliśmy… niemniej 3 dni na tak wielkie, wspaniałe i pełne atrakcji miasto to stanowczo za mało.

      • Maskana – postaram się coś jutro w pracy napisać (cierpimy na brak zleceń, a przez to na nadmiar wolnego czasu), niemniej muszę zaznaczyć, że nigdy nie pisałem nic, co miałoby zostać w jakiejkolwiek formie publikowane 😉

      • wierzę w Ciebie:)
        I dziękuję:*
        Nawet jeśli miałoby (z przyczyn niezależnych) pozostać w obrębie chęci…
        Gdyby się jednak udało to maskana@gazeta.pl

      • Jeżeli szef nie wymyśli jakiegoś zajęcia, a żaden projekt w biurze nagle nie ruszy (bardzo mało prawdopodobne) to coś skrobnę:)

      • :*

      • mmmmm… 🙂

  5. a gospodyni znów zniknęła.
    Any jesteś jak zebra na pasach;)

  6. A pewnie, że jestem i się tego nawet nie wstydzę:)

  7. wodę z rzeki przytargałam i zrobiłam sobie sobotę:)
    Obiecuję sobie, że w moim następnym domu będę miała wannę. I niechaj się ziści:)

    • Więc i ja Ci tego życzę – ale wanna musi być wielka, nie miska że nóg nie idzie wyprostować, jaką ja obecnie mam u siebie na mieszkaniu.

      • o nie! miska nie wchodzi w grę. Ostatecznie może być balia.
        Szczytem marzeń jest zbiornik retencyjny:D

        I jak już jesteśmy przy marzeniach do spełnienia to chcę klimatyzator. Poproszę:)

        Marzysz o rzeczach nieosiągalnych? czy tylko o takich w zasięgu dłoni?

      • Przede wszystkim o nieosiągalnych, w ten sposób choć przez chwilę mogę je mieć. O pozostałych nie warto wg mnie marzyć – one prędzej czy później się ziszczą, a czasu poświęconego na zatapianiu się w tym lepszym świecie już mi nikt nie zwróci:)

      • więc tu nie znajdziemy stycznej:)
        W marzeniach jestem pragmatyczna do bólu.
        Mam nawet teorię tego chaosu – praktycyzm w tej materii chroni przed rozczarowaniem. AmenT;)

      • No cóż – jakieś różnice muszą być, nudno by było jak by wszyscy byli identyczni:)

      • „… by było jakBYŚMY byli identyczni” Ci się nie wklikło;)
        po co mieszać innych w nasze prywatne życie:D

      • Nie ma sensu w to mieszać innych, zgadzam się:)

      • nie za często się z Tobą zgadzam ? 😀

      • w tym aspekcie nigdy nie będzie „za często”;)

  8. a zatem zgadzam się, zgadzam bez wahania:)

  9. no cóż- może kiedyś się nauczę….nieprzyzwyczajony jestem do blogów, choć jetem w tej materii nowy już widzę, że parę rzeczy użytkowych bym zmienił i poprawił.
    Niemniej cieszę się, że Ci to nie przeszkadza 🙂

    • włączył Ci się inżynier?;)

      Oczywiście, że mi nie przeszkadza. To nawet słodkie jest:)

      • Tak, inżynier mnie nie opuszcza, zwłaszcza że robiłem bardzo różne rzeczy, w tym również odrobinę programowałem i miałbym pewne blade pojęcie nie tylko co, ale i jak zmienić (no i co jest wykonalne)

        Słodkie ? Dziękuję, zatem choć mylić się będę starał jak najmniej, to jednak w razie czego przestanę się przejmować:)

      • i znowu się uśmiecham… znów mi zaimponowałeś – w temacie programowania wykazuję się kompletną indolencją, ot wiem jak włączyć i wyłączyć komputer. Liczy się?:>:D

        Nie przejmuj się. Podaruj mi odrobinę luksusu:)

  10. z żalem muszę się pożegnać.
    Budzik zerwie mnie z łóżka o barbarzyńskiej porze. O 4:20 muszę zawieść czarownicę, która wybiera się na sabat do Czarnogóry, do punktu zboru z innymi wiedźmami:)
    Kolorowych snów Ci życzę…

  11. no tak, tutaj siedzi całymi dniami a u nas notki nie ma kto napisać, co za dziewuszysko z tej maskany, ciekawe why dlaczego 😛

  12. Rozumiem, że to twoich rąk reprodukcja.
    Pięknie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: