gorzkie

Chcieć, a nie móc. Pisać piórem wyobraźni powtarzając frazy, którymi chciałabym podzielić się z drugą stroną nieznanego świata, bo być może taki tu jest- i nie móc przelać tego na wpis. Ah, oszuście obiecujący założenie nam Internetu…

Najwięcej myśli przychodzi, gdy raz po raz mijam świat wracając styrana życiem czy to z pracy, czy z uczelni. I myślę, że jestem tu tak bardzo sama i blablablabla.

Ot tak prosto żyć. Aż nagle przychodzi i staje oko w oko z Tobą ból. Ból, niewyobrażalnie fizyczny ból. Miotasz się pomiędzy nieumiejętnymi ludźmi, którzy obrali Twój wymarzony zawód, raz, drugi i trzeci, tracąc kolejne wieczory, nie śpiąc kolejnych nocy, nie chcąc już żyć, być bezradną, na skraju przepaści przedawkować leki… i nagle przeżyć przez ostatnią i nie trzecią (bo do trzech razy sztuka) a czwartą szansę.

Dlatego mam teraz wyjęte z życia dobre ponad pół roku. Leczenia. To, co przeżyłam w ciągu 5 dni, nie stało się nigdy w moim życiu. Umierać 5 dni, nawet Chrystus zmartwychwstał 3 dnia… Bezradność, bezsilność, beznadzieja. I tych bzów cała masa, jednak nie majowych, nie pięknie pachnących fioletowym wieczorem maja. I duży tu ukłon w stronę przyjaciół, którzy mimo dobrych zabaw w butelce po źródlanej ,bawili się piwem lecz towarzyszyli.

Jestem pechowa. Cholernie. Niska samoświadomość, wszelkie najdziwniejsze przypadki świata w medycynie spadają na mnie, zawsze gdzieś spadnie mi jeden punkt, przeleci przez nieodebranie telefonu szansa życia, zawsze to co chcę jest dalekie, naiwna, zawsze ta ,która powie ‘ w porządku, życzę Ci szczęścia, wcale nie chciałam’.

A na uczelni? Znów Ore biegający za A. Nowa fryzura R. O. i B. nadal usilnie udający parę, kłócąc się na naszych schodach i spadając z nich, J. próbujący już wszystkiego i lądujący z padaczką na ostrym, brak A. i M. …

Wieczory, w których narzekam na przypadłość ‘forever alone’ owszem nadal goszczą w repertuarze.  Nadal piątki i soboty chcą mnie zmiażdżyć, gdy zaszywam się pod spranym już kocem, włączam miliony filmów, miliardy muzyki i tonę w tym ni ze smutkiem, ni z żałością. Coraz częściej obserwuje jak bardzo dziczeje pokolenie mojego roku. Dlatego słodkie słowa i delikatność Dr ,który zapewne przekroczył magiczną < czy aby na pewno? > trzydziestkę , biorę na siebie niczym eliksir, czekając na kolejne spotkanie, które bagatela, za dwa kolejne tygodnie. Bo jest dojrzałość, bo jest to, czego brakuje całej bandzie ‘asienaebaem’ siedzącej obok mnie na wykładach…

Mimo, że to takie nierealne.

Gdy już wyjdę Ktoś znów oszuka mnie na słodkie słowa.

Ah… a cóż u naszego bohatera, dzięki któremu ten blog zaistniał… Pławi się w luksusie posiadania kobiety o  blond włosach, zapewne z racji wielkiego marzenia posiadania Daenerys. Cóż może myśleć sobie kobieta, będąca brunetką od zarania dziejów, niekiedy rdzewiejąca, ale zawsze szlachetnie czekoladowa, ze skórą porcelany Królowej Śniegu – gdy widzi czwartą już ‘miłostkę’ swojej miłości, o włosach białych jak mleko… Oszukana? Co najmniej czuje się nieswojo patrząc na swój fenotyp. Więc bohater na poważne zajął się miłością nr 4, ustawiając na sławetnym zjadaczu czasu ,życia i gorzkich żali na fujarce- portalu- status stanu cywilnego. 

Czas wyjść naprzeciw. Sobie? Nie, komuś. Jeszcze pół roku nim dojdę do siebie, ale przez pół roku chętnie zmiażdżę życie, przeciwności i wszystkich, którzy widzieli we mnie żałość przemawiającą przez bycie porzuconą miliony lat temu na studiach bez przyszłości.

Jestem gorzka. Przejrzałam pochopnie całość wpisu i czuję ironię, przygaszenie, popiół z osoby będącej kiedyś płonącym filarem. 

Reklamy

~ - autor: anythinglady w dniu Październik 15, 2013.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: