ludzie pizdyO

Ostro i dawno nie było.

Dlaczego?

Bo nauczyłam się radzić ze sobą. Z życiem. Im więcej czasu poświęcasz na zapełnianie się aktywnościami <bototakpiekniebrzmi> , które powodują,że co dzień wstając wmawiasz sobie- doprowadzi mnie to do czegoś wielkiego/ niesamowitego/ odkrywczego.

Spędzasz dnie w czytelni, w siłowni, na łodzi, na wiośle, na grillu, na piątym piwie truskawkowym z Bystrym, na spacerze o północy, poznajesz prywatne dachy wrocławskie, wyjeżdżasz by po trzydziestu godzinach olfaktorycznego high life patrzeć na zarys ramion przez pryzmat Machiavellowskiego Księcia, żegnasz się średnio co trzy tygodnie, i co trzy tygodnie wpadasz w nowe tornado, fascynujesz się, płaczesz, fascynujesz, palisz. Mało płaczesz, bo już nie umiesz.

Bo czym są łzy w ogromie lawiracji.

Pozbyłam się go. Czuję się jak po Wilde’owskim spektaklu . Ktos kiedyś mi to po prostu przepowiedział, w chwili zdawania pracy maturalnej o femme fatale- bo Ty taka troszkę jesteś.

Niczemu nieświadoma dziewicza maturzystka.

A few years after….

Bo …zmieniłaś się i nie jesteś już taka, jak spod drzewa. Słowotok.

Relacje oparte na emocjach pożądliwości.

Tęsknota.

I za kim tęsknisz dziewczynko, która opanowała do perfekcji kolor swoich ust i pyskate odpowiedzi?

W chwili obecnej do wytracenia się na kolejną paczkę fajek.

Ale pomyśl! Tak głębiej.

Zanadto AMBIWALENTNIE PRZEJMUJĄC SPRAWĘ I DOKONAWSZY WŁĄCZENIA UKŁADU LIMBICZNEGO…

okurwa jak chciałabym być kruchą dziewczynką.

Tęsknię…

Za pochyłym dachem i lasagne- bo robiłam ją tylko dwa razy w życiu i zawsze na emocjach- i zawsze o dziwo dobrze. Za tamtym tarasem i wyciągnięciem się niczym kotka w nowym, czarnym body. Jak to jest być kapitanem widmo w kuchni podczas śniadania, a dla drugiej osoby przewracać kuchnię od Sycylii po Alaskę…

Za czernią, gdy wyglądałam w niej dobrze. A teraz po prostu staro.

Za Castello z moim ledwo pełnoletnim wypadkiem przy pracy.

Za poparzonym sercem Warszawskim i kalabryjskimi komplementami.

Za niedokończonym drinkiem lutowym o jednym za mało.

Za wszystkimi wyjazdami nad morze, które się nie ziściły.

Za kolejnymi trudnymi, bo przecież powinnam zostać mediatorem trudnych sytuacji i rozwiązywać nierozwiązywalny, bo przecież na tacy jest tak deprawujące porównawszy do tego niemożliwego.

Za tym, kiedy mnie tu nie było.

Za  Cat woman A. niewyobrażalnie!

Nie tęsknię z pewnością za Brzegiem i Nothing Else Matter bez gitary pod drzewem.

Ludzie to takie wielkie pizdy. Bo znowuż , cytowawszy rysiowskiego- zastanawiają się zamiast kochać ,czy powinni.

Nie potrafią postawić życia na jedną kartę, czego uczy mnie moja obrażona najukochańsza przyjaciółka, choć raz poświęcić godziny snu mniej, pracy, zlecenia, 10 złotych na bilet, zmęczenia, niewyspania, jednego posiłku mniej, jednej setki więcej, kilometra w runnerach więcej, odwagi gdy topicie się w spojrzeniach trzydziestą minutę, bo razem lecieliście, lądowaliście i wsiadaliście do pieprzonego jedynego autobusu z lotniska, zamienienia morza na jedną noc oglądania Arctura na niebie wrocławskim za te cztery lata niespełnionych mijań się południa z północą.

Miliony przytoczeń.

Moje życie to jedna wielka tęsknota dychotomicznie niczym sinusoida.

Żyję dla fascynacji chcąc fascynację ustabilizować.

A ludzie to pizdy, bo za nich podejmując i podając na tacy gotowe rozwiązanie, staję się coraz to bardziej nieszczęśliwie nieufna.

Reklamy

~ - autor: anythinglady w dniu Lipiec 18, 2015.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: